X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]

fretki.
Byłbym zaskoczony, gdyby inni te� je usłyszeli. Ale nic na to
nie wskazywało. Nicabar dyskutował cicho z Naskiem. Zapewne
omawiali plan ataku na  Icarusa . Iykamowie wci�� wpatrywali
si� we mnie z nienawiSci�. Bardzo wolno obróciłem głow� i zer-
kn�łem na dolny otwór wentylacyjny.
Przez kratk� ledwo dostrzegłem znajomy kształt. Nie mogłem
rozpozna�, czy to Pix, czy Pax. Stworzonko przekrzywiało łebek
na bok, jakby wygryzało sobie coS z sierSci. Z powrotem prze-
niosłem wzrok na biurko, �eby nie wzbudza� podejrze�.
Nicabar wci�� rozmawiał z Naskiem i spogl�dał na mnie k�-
tem oka. OpuSciłem jedn� powiek� o milimetr. Odpowiedział mi
tym samym. Potem jakby przypomniał sobie o swojej legityma-
cji na biurku i schował j� do kieszeni. Legitymacja oczywiScie
nie była jego; zabrałem j� agentowi Patthów na Dorscind s World
po tym, jak mój stary kumpel James Fulbright próbował zainka-
sowa� za mnie nagrod�. Najwyraxniej Thompson nie był ksi�go-
wym, tylko kimS o wiele wa�niejszym.
 Pewnie jesteS ciekaw, co zaplanowaliSmy?  zapytał Ni-
cabar, jakby czytał w moich mySlach.
 Nie, nie  zaprzeczyłem.  Nic mi nie mów. Uwielbiam
niespodzianki.
 Gratuluj� dobrego samopoczucia  odparł surowo.  Los
załogi  Icarusa zale�y tylko od ciebie. Na twoim miejscu& Co
to, do cholery?  Zerwał si� i podskoczył do Sciany. Nask wydał
dziwny skowyt.
Nie bez powodu. Z górnego i dolnego otworu wentylacyjne-
go buchn�ł nagle g�sty, jasno�ółty dym.
 Pali si�!  wykrztusił Enig.
281
 Wy trzej wynoScie si� st�d!  warkn�ł Nicabar. Schylił si�
do ni�szego wlotu i niemal znikn�ł wSród dymu.  Ochrona, za-
mkn�� górny nawiew!
Dwaj z pi�ciu Iykamów spróbowali dosi�gn�� dxwigni przy
wlocie pod sufitem. Znad podłogi dobiegł zgrzyt rozrywanego
metalu i dym zacz�ł si� rozwiewa�. Nicabar wyprostował si�.
Trzymał trzymilimetrowe, półautomatyczne kochran-uzi Ful-
brighta.
Dwa pierwsze strzały poło�yły trupem dwóch pilnuj�cych
mnie Iykamów. Trzeci stra�nik zd��ył unieS� bro� i wycelowa�,
ale stracił szans�, kiedy kopni�ciem podbiłem mu rami� do góry.
Nicabar załatwił po kolei wszystkich Guzowatych. Poderwałem
si� z krzesłem na plecach i rzuciłem na biurko Naska.
Patth zorientował si� w por�. Gwałtownie odsun�ł si� z fote-
lem i otworzył szuflad�. Ale odjechał za daleko i nie si�gn�ł do
niej. Niepotrzebnie zrobił unik, bo wysokoS� biurka i monitory
uratowały go przed moj� szar��. Kiedy straciłem impet na prze-
szkodzie, dał nura do przodu w kierunku szuflady.
 Nawet nie próbuj  ostrzegł go od drzwi znajomy głos.
Nask zamarł z r�k� w powietrzu, potem odwrócił głow�. Ja
te�, cho� słabo widziałem. Drugi wysiłek w krótkim czasie spra-
wił, �e oczy znów zasnuła mi czerwona mgła.
W progu stał Ixil z pistoletem plazmowym. Celował w Na-
ska i zagradzał drog� ucieczki dwóm zaszokowanym pilotom.
 Rozumiem  powiedział Nask. Znów na niego spojrzałem.
Wyprostował si� i opuScił r�k�.
 Nasza klasa znowu razem  stwierdziłem. Własny głos
zadudnił mi głucho w uszach. Kowal pod moj� czaszk� widocz-
nie sko�czył przerw� na lunch, bo młot znów si� odezwał.  Mo�e
ktoS ma proszek od bólu głowy?
 Mamy coS lepszego  pocieszył mnie Ixil. Pokazał pilo-
tom, �eby stan�li obok Naska i zamkn�ł drzwi.  Everetta. Czeka
na zewn�trz.
 Everetta?  powtórzyłem jak echo.  Kazałem mu zosta�
z Shawnem.
 S� przy nim Tera i Chort  wyjaSnił Nicabar. Stał obok mnie
i ogl�dał kajdanki.  PomySleliSmy, �e mo�esz potrzebowa� le-
karza bardziej ni� on.
282
 Nie potrzebuj�, chocia� mogło tak by�  przyznałem. Wska-
załem głow� jednego z martwych stra�ników.  Ten ma klucze.
W sakiewce przy pasie. Jak mnie znalexliScie?
 Prawd� mówi�c, nie zgubiliSmy ci� nawet na chwil�. 
Nicabar przykl�kn�ł i pogrzebał w sakiewce.  Tera chciała spraw-
dzi�, dok�d idziesz po to, co wiesz.
Popatrzyłem na Naska. Stał sztywno i przygl�dał si� nam
uwa�nie.
 Nie przejmuj si�, �e coS wygadasz  uspokoiłem Nicaba-
ra.  Nie obstawili aptek na chybił trafił. SłyszałeS, co mówił.
Zbieraj� informacje o załodze.
 Sporo ju� wiemy  pochwalił si� Nask.  Pr�dzej czy póx-
niej dostaniemy was.  Nad�ł si�.  A wtedy po�ałujesz, �e nie
dogadaliSmy si� tu i teraz. Bardzo tego po�ałujesz.
 Szczerze w�tpi�. Mo�e si� zało�ymy?  zaproponowałem,
chocia� w dziewi��dziesi�ciu procentach była to pewnoS� siebie
na wyrost. Czułem, �e przegrałbym zakład. Przynajmniej w daj�-
cej si� przewidzie� przyszłoSci.  Mów, jak to było?  zwróciłem
si� z powrotem do Nicabara.  Po moim wyjSciu zadzwoniła do
ciebie, �ebyS mnie Sledził?
 UmówiliSmy si� wczeSniej, �e tak zrobi�  odparł. Znalazł
klucze i zacz�ł dopasowywa� je do kajdanek.  Kiedy Iykamowie
ci� porwali, przyszedłem za wami tutaj, a potem wezwałem Ixila.
Przyniósł potrzebne chemikalia i przygotowałem Swiece dymne
z zapalnikiem czasowym. Wysłał fretki na zwiady, a po ich powro-
cie wło�yliSmy im uprz�� do przyci�gni�cia tu Swiec i broni.
Zdj�ł mi kajdanki. Rozmasowałem nadgarstki. Zatem fretka
w otworze wentylacyjnym przegryzała uprz��, �eby uwolni� si�
od baga�u, zanim nast�pi wybuch.
 Jaki jest dalszy plan?
Nicabar wskazał głow� trzech Patthów.
 Skujemy naszych przyjaciół i wyniesiemy si� st�d.
 Dobry pomysł  pochwaliłem.  Jest tylko jeden problem.
Ich statek  Rozwa�ny . Musi by� spory, inaczej Nask nie pory-
wałby si� na  Icarusa . Je�eli si� uwolni�, zanim opuScimy pla-
net�, mog� spróbowa� nas przechwyci�.
 Słusznie  przyznał Nicabar.  A zatem& Zajm� si� nimi,
jeSli chcesz.
283
 Lepiej uwa�ajcie  ostrzegł Nask. Z jego głosu całkiem
znikn�ła przymilnoS�. Teraz czaiła si� w nim groxba.  Za za-
mordowanie obywateli Patthaaunutthu zostaniecie ukarani z nie-
wyobra�aln� surowoSci�.
Nicabar spojrzał na niego drwi�co.
 A sk�d wasi b�d� wiedzieli, kto to zrobił?
 S� sposoby  zapewnił go Nask tym samym tonem.  Na
wszystko s� sposoby.
 Niewa�ne  wtr�ciłem si�, zanim Nicabar zd��ył odpowie-
dzie�.  Nie zastrzelimy z zimn� krwi� bezbronnych cywilów.
 To co?  zirytował si� Nicabar.  Zostawimy ich tutaj? Tak,
jak stoj�?
Ixil wyst�pił krok naprzód i wr�czył mi swoj� bro�.
 Zostawimy ich. Ale niezupełnie tak, jak stoj�. B�dx tak
uprzejmy, Jordan, i przypilnuj ich. A ty, Revs, otwórz górny wlot
wentylacyjny, �eby wpuSci� Pixa.
 Co ty knujesz?  zapytałem, patrz�c jednym okiem na Pat-
thów, drugim na Ixila. Wzi�ł pistolet elektryczny i zacz�ł maj-
strowa� przy dwóch regulatorach.
 Zrobimy eksperyment  wyjaSnił.  Odkryłem t� regula-
cj� w spluwach, które zdobyłeS na Xathru. WłaSciwie s� o wiele
za słabe, �eby stanowi� skuteczn� bro�. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • wrobelek.opx.pl
  •  
     

    Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.